Czy USŁUGI muszą być takie drogie? Domowy Budżet dla Poszukujących #8

dav

Jeśli tu bywasz, to wiesz, że wróciłam do pracy. Takiej zawodowej, z wynagrodzeniem. Czy moje podejście do finansów się zmieni? Zdecydowanie! Spodziewam się, że ponieważ kasy będzie więcej, to mi będzie znacznie…

trudniej! Co???!!! Dokładnie właśnie tak! Im masz więcej, tym trudniej jest się nie dać pokusie. Bo przecież „już możesz”, „już wolno”, „i tak wystarczy”… To prawda, ale ja oczekuję czegoś znacznie więcej od mojego domowego budżetu niż „wystarczy”. Po pierwszych miesiącach zarobkowania po tak długim i ścisłym poście zdecydowanie widzę, że moje MARZENIE finansowe musi być naprawdę ważne, aby poluzowanie zaciśniętego dotąd pasa nie skończyło się totalnym fiaskiem. Czy odpuszczę temat budżetu, oszczędzania i finansowej świadomości? Nigdy! Wracam na plac boju z jeszcze większą determinacją, bo oto moja Norwegia w wakacje stała się realna i bliska!!!

Dziś bierzemy się za USŁUGI. A ponieważ za nami spora przerwa w rozmowach o finansach, przypomnijmy sobie, jakie lądy mamy już zdobyte. Finansowa droga zawsze zaczyna się od MARZENIA. Potem musisz ustalić, gdzie jesteś, jeśli chodzi o finanse. Żeby w ogóle wiedzieć, ile masz i ile potrzebujesz, dajesz się więc w końcu przekonać, aby systematycznie prowadzić BUDŻET. Stopniowo zaczynasz rozumieć, jak dużo posiadasz, jak dużo wydajesz, a jak wielu PRZEDMIOTÓW tak naprawdę nie potrzebujesz. Odkrywasz, ile kasy nagromadziłeś w ZAPASACH i że wyjadając je (nie tylko ze spiżarki), możesz spiąć swój budżet w trudniejsze finansowo dni. Uczysz się jak możesz bez głodowania lub utraty jakości zaoszczędzić na JEDZENIU i że jedną z prostszych metod oszczędzania jest prawie całkowicie wyeliminować ZAKUPY. I wtedy stajesz. Wydaje się, że doszedłeś do ściany. Co jeszcze mogę zrobić? Skoro nie kupuję już prawie nic, czy jest jeszcze jakiś obszar, w którym mogę poprawić swoją sytuację finansową? Ja myślę, że jest ich jeszcze co najmniej kilka. A pierwszy z nich to USŁUGI.

USŁUGI to najczęściej koszty stałe

Zastanów się, z jakich usług korzystasz co miesiąc, bo być może właśnie co miesiąc uda Ci się zaoszczędzić spore kwoty! Zacznij od porównania ofert dostawców tych usług. Tradycją u nas jest ciągłe, systematyczne obniżanie kosztów usług telekomunikacyjnych. To taka moja doroczna rozrywka: znegocjować te ceny tak, żeby było jeszcze taniej. Zaczęło się od kosztu telefonu. Nie jestem jakimś tuzem negocjacji, ale po prostu zawsze przed przedłużeniem umowy rozeznaję wstępnie rynek i idę/dzwonię do operatora przygotowana. Co ciekawe, ani razu nie musiałam zmieniać operatora – od prawie 20 lat! Z nastaniem smartfonów i wygodnego Internetu w telefonie, koszt abonamentu dojechał mi w pewnym momencie do ponad 80. Znegocjowałam na 37 z czego abonament to było te 7 złotych, a 30 było ratą za telefon. Spoko. W między czasie nasz domowy Internet dojechał do ponad 90 zeta. Tłumaczyło się to być może, bo mamy wi-fi i dość dobrą prędkość, potrzebną nam obojgu do pracy (i oglądania filmów) w domu, no ale 90 to jednak sporo. Gdy tylko pojawiła się opcja, zrobiliśmy szybką przesiadkę na światłowód, więc cena spadła w pierwszym okresie do 40 zeta. Potem 70, ale to nadal mniej niż 90. Teraz za mój telefon i Internet łącznie płacimy około 80 zeta. Wiem, że dla niektórych takie gonienie króliczka jest dyskusyjne i wielu być może by się nie chciało. Mnie to już teraz naprawdę bawi, a że miesięcznie jakieś 30-40 zł zostaje w kieszeni, to mogę się tak bawić dalej. W tym samym duchu zmieniliśmy dostawcę prądu i dzięki temu oszczędzamy jakieś 15-20 zł miesięcznie.

Telewizji nie mamy wcale. Same plusy. Podobnie jak nie mamy telefonu stacjonarnego. Czy ktoś jeszcze w ogóle z tego korzysta??? Mieszkamy w bloku, więc wiele usług, chcąc nie chcąc, ogarnia spółdzielnia i nie możemy tych kosztów zoptymalizować. Ale może Ty możesz? Może istnieje tańszy dostawca butli z gazem? Albo konserwator dachu? Albo wywoziciel szamba? Ja mieszczucha, ja się nie znam. Ale może Ty się znasz? Albo może warto zacząć się znać?

Inny nasz stały, choć szczęśliwie nie comiesięczny koszt to ubezpieczenia. Ubezpieczamy mieszkanie i samochód, zawsze porównując ceny. No ale to chyba standard i chyba każdy tak robi. Ceny ubezpieczeń szybują, ale i tu można choćby troszkę zoptymalizować koszty dostosowując zakres tego ubezpieczenia do realności różnych ryzyk i do naszych możliwości i potrzeb.

Co możesz zrobić sam?
Sporo „usług” od dawna ogarniam sama. Na przykład strzygę męża, bo on fryzjerów nie cierpi i zawlec go do fryzjera to koszt energetyczny oświetlenia połowy Gocławia. No to strzygę. Nie płaci mi co prawda, więc kasa zostaje u niego w kieszeni, no ale zostaje, więc niech będzie;) Proste zabiegi kosmetyczne robię sama. Sprzątamy też sami. Po chwilowym zachwycie pomocą pani pomocnej, uznałam, że póki mi się chce i ogarniam, wolę jednak żebyśmy robili to sami. Napiszę o tym oddzielnie, bo mam wiele przemyśleń odnośnie pomocy pani pomocnej, również wokół sprzątania i… dzieci 😉 Ale obiecuję, że wrócę tu z linkiem 😉 Jeśli tylko mam taką możliwość i czas, to kupując w sieci, staram się wybierać odbiór osobisty gdzieś „po drodze” zamiast wysyłki kurierem. Lub czekam aż pojawi się opcja darmowej dostawy i na wtedy planuję zakupy. Przez jakiś czas ćwiczyłam w domu z YT, zamiast chodzić na siłkę. W najtrudniejszych finansowo momentach prawie zupełnie odpuściliśmy wyjścia do restauracji. Z kinem mam zupełny luz, bo nie lubię, gdy ktoś mi śmierdzi i hałasuje popcornem. Mamy w domu rzutnik i przekątną pewnie jakieś 80 cali. Wygodna kanapa, piżamka, kocyk i wszystkie filmy świata. A do tego cały nasz barek, lodówkę i dzieciaki smacznie i spokojnie śpiące za ścianą. Nie muszę jak Kopciuszek pędzić na 24:00 żeby zluzować Dziadków. Jestem w domu, nic nie muszę. Może to starość, ale dla mnie żadne kino nie może z tym konkurować. Sami zaprojektowaliśmy mieszkanie przed remontem i sami wykonaliśmy część prac, a teraz cieszymy się z tego, co się udało i śmiejemy się z błędów. Warszawa jest świetnie skomunikowana, więc można do zera odpuścić taksówki i ubery, no chyba że jest wysoki priorytet np. gdy goni Cię czas albo potrzeba 😉 Ale pewnie i poza Warszawą można to odpuścić… Można?

To są oczywiście tylko przykłady. Każdy umie co innego i co innego może sobie ogarnąć sam. Ja na przykład nie oszczędzę na mechaniku, bo się na tym nie znam. Dla każdego też granica tego, co można odpuścić, a czego nie, przebiega gdzie indziej. Przyznam się Wam, że ja na wielu z tych rzeczy tak na prawdę wolałabym nie oszczędzać, bo one są przecież fajne, wygodne, przydatne i miłe. Nie chcemy z nich rezygnować na stałe. Ale w tym cyklu mówimy o pewnej skrajnej sytuacji, gdy trzeba naprawdę mocno wziąć finansowy wdech, aby w ogóle przetrwać. Aby MARZENIE było możliwe i się spełniało. Bywa, że ta sytuacja trybu przetrwalnikowego się przedłuża, ale generalnie nie zakładam, że taki powinien być stan docelowy. Fajnie jest pójść do fryzjera, kosmetyczki czy nie tracić czasu na odbiory osobiste. Cudownie jest pójść do restauracji i nie sterczeć nad garami samemu. I że ktoś te naczynia pozbiera. I pozmywa. I o ile nadmiar PRZEDMIOTÓW czy kompulsywne robienie ZAKUPÓW odrzucam łatwo i na zawsze, to za częścią USŁUG tęsknię i chętnie do nich wrócę, gdy nasza sytuacja się nieco poprawi:)

Czego nie odpuszczam?
Nie odpuszczamy wydarzeń, które są rozwijające i ciekawe dla nas wszystkich. Które budują naszą więź, nasze wspólne przeżycia, przygody i wspomnienia. Nie odpuszczamy koncertów z dzieciakami, całorocznego biletu do Zoo, karnetów na basen dla dziewczynek i na balet dla Misi. Bywamy w salach zabaw, latarniach morskich, ogrodach światła, parkach dzikich zwierząt i stadninach koni. W tym roku pewnie (nareszcie) wrócimy do teatru, a ja może (znowu) zawitam do miejskiej stolarni. Takie usługi są najczęściej niewykonalne własnym sumptem i w jakiś sposób ładują nas wewnętrznie pozwalając dalej biec. Być może dla kogoś taka lista to zbytek i kolejne pola do oszczędności. I to jest OK. Mamy różne priorytety i wartości 🙂

Spróbujmy oszacować, ile pieniędzy zostanie w kieszeni, gdy choć część z kosztów USŁUG stałych uda się zoptymalizować, a pozostałe zredukujemy lub zaczniemy robić sami. Tańszy abonament telefoniczny (15 zł) i Internet (15 zł) oraz zmiana dostawcy energii elektrycznej (15 zł) pozwoli zaoszczędzić około 45 zł. To nam da w skali roku 45*12= 540 zł. Do tego raz w miesiącu odpuszczamy kosmetyczkę/manikiurzystkę (50 zł), odpuszczamy też wyjście do kina dla dwóch osób (50 zł) i ogarniamy odbiór osobisty zamiast wysyłki kurierem (10 zł). Powiedzmy, że to się zdarza raz na dwa miesiące więc (50+50+10)*6= 660 zł. Mamy 540+660=1200 zł oszczędności, a jestem pewna że może i więcej, bo jak zwykle przyjęłam w tych szacunkach bardzo ostrożny i zachowawczy poziom wydatków. Popatrz na swoje USŁUGI i poszukaj tam tego tysiaczka! Kibicuję Ci!!!

2 myśli na temat “Czy USŁUGI muszą być takie drogie? Domowy Budżet dla Poszukujących #8

  1. Ja lubię kino i wyjścia do kina. I z dzieciakami i w wersji dorosłej. Jednak i tu można zoptymalizować koszty. W najbliższym mieście jest tylko Cinema City – a akurat ta sieć wprowadziła karty unlimited. Czyli płacę 46 zł miesięcznie i mogę być na każdym filmie w 2d i 3d z malutką dopłatą. Ponieważ jestem stałym klientem – mam dodatkowo 25% zniżkę do barów w kinie 😉 Nie powiem – że to zdrowe – ale korzystamy z niej. Faktem jest, że w ten sposób wydatki na rodzinne wyjścia do kina uległy zmniejszeniu o jakieś 100 zł miesięcznie. A ja mam możliwość obejrzenia większej ilości filmów. A ponieważ do Torunia mam ok 30 km – zwykle jak jedziemy – to od razu na 2 seanse 😉 Oszczędność na paliwie. Na telefonach też udało się sporo zaoszczędzić. Aktualnie wszyscy mamy telefony na kartę. I wszyscy w Play. Ja mam Unlimited – najdroższą opłatę w rodzinie – 25 zł/miesiąc i darmowe rozmowy, smsy i internet, mąż zwykłą ofertę na kartę – i 50 zł zwykle starcza mu na minimum 3 miesiące. A Paulina – nasza 11 letnia córka ma opcję odNova – czyli dopóki ma pieniądze na koncie – nie musi doładowywać telefonu. Dla niej to szczególnie ważne – bo telefon utrzymuje sama ze swojego kieszonkowego. W efekcie czego w ciągu ostatnich 18 miesięcy 3 razy doładowała telefon kwotą po 30 zł. Podczas, gdy moi znajomi za 3 telefony w rodzinie potrafią płacić ok 200 zł miesięcznie – i dziecko jeszcze potrafi nabijać rachunki płatnymi smsami. Na internecie niestety póki co nie zaoszczędzimy. Jedyny sensowny zasięg ma u mnie tylko plus – i operatorzy wiedzą o tym. Więc w dalszym ciągu płacę 50 zł. Jedyne manewry – to rozwiązanie starej umowy – i nowa na drugiego z małżonków. Nowi w plusie mają lepiej. I w ten sposób ostatnio wycieliliśmy 2 bezpłatne miesiące – czyli 50 zł oszczędności w skali roku. A na przesyłkach paczek oszczędzam w ten sposób – że wykupiłam allegro smart. Minus jest taki – że teraz większość zakupów w necie robię przez allegro. Plus – że nie płacę za przesyłkę – jeśli wybiorę odbiór w punkcie pocztowym lub w paczkomacie. Więc teraz nie trzeba czekać na dni darmowej dostawy. Tym bardziej – że zdarza mi się zamówienia robić na wczoraj 😀

    Polubienie

    1. Wow! Dzięki za taki obszerny komentarz. Niesamowite jak możemy podobne mamy podejście choć możemy się różnić w szczegółach ;))) my też mamy allegro smart. W ogóle wydaje mi się że jest teraz mnóstwo rozmaitych opcji aby zaoszczędzić, wystarczy trochę czujności;)))

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do fikago Anuluj pisanie odpowiedzi