Pracodawca umarł

image

Naprawdę, skończmy już z tym anachronicznym określeniem „pracodawca”. Pracokupca, praconabywca, praconajemca – w porządku. Ale pracodawca??? On nam nic nie daje, bo daje się za darmo, a on dostaje w zamian naszą pracę. Jak więc może być dawcą? Praca to umowa kupna-sprzedaży. On kupuje moją pracę, za którą mi płaci. Tu naprawdę nie ma mowy o dawaniu. Tak jak nie ma mowy o dawaniu w sklepie, gdy kupujesz chleb. Zwykła wymiana. Nie mówmy już więc o pracodawcy jakby był jakimś wielkodusznym filantropem, który w swojej łasce obdarza nas pracą, łaskawie płacąc nam wynagrodzenie. Te czasy minęły. Teraz my, specjaliści, sprzedajemy swój czas, doświadczenie i umiejętności za wynagrodzenie. Nie dostajemy nic za darmo. Ani z łaski. To się podobno nazywa rynek pracownika. A pracodawca? Pracodawca umarł!

Praca

image

Najbardziej lubię poranki. Budzimy się! Mama, obudź się! Wyspałaś się? Wyspałaś się? Wstajemy zwykle już spóźnione. Szybko, szybko. Otwieram okna. Łyk wody. Oporządzam dziewczynki. Pieluchy, nocniki, piżamki, sukienki, kamapki, piersi… Odprowadzam Misię. Oddech. Śniadanie, szybki prysznic. Oddech. Oblatuję dom: ścielę łóżka, zbieram rozwleczone po domu w porannej gonitwie fanty, ciuszki, zabawki, naczynia. Opróżniam zmywarkę, ładuję zmywarkę, składam pranie, wstawiam pranie. Ogarniam kuchnię, zbieram myśli. Oddech. Sprawdzam plan na dziś. Jestem gotowa, żeby wziąć się do pracy;)

Moja żałoba

Jest mi smutno. Zaczynamy zupełnie nowy etap. Misia idzie do żłobka, a ja opłakuję nasze dotychczasowe dni. Wiem, że to dobra decyzja. Że będzie jej fajnie i ciekawie z innymi dziećmi. Że to naturalny, kolejny krok. Wybrałam dobre miejsce. Nie boję się. Ale kończy się nasz dotychczasowy rytm. Nasze poranki, klubiki, spacery, zakupy. Tak, oczywiście, nie kończą się całkiem. Tak, oczywiście, nie można całe życie siedzieć w domu z matką. Tak, oczywiście, przy Dzidziusiu nasze dni i tak uległyby kosmicznej przemianie, nawet gdyby Misia została w domu. Tak, towarzystwo innych dzieci jest o tyleż lepsze niż Mama, nagle tak bardzo zajęta Dzidziusiem, że tylko ciągle „za chwilkę, za moment, teraz karmię Dzidziusia a teraz przewijam…” Tak. Ale czy nie może mi być smutno? Czy muszę sobie powtarzać i wysłuchiwać tych racjonalnych mądrości? Czy nie mogę przeżyć mojego żalu, mojej straty? Nie wycofuję się z decyzji. Nie podważam jej. Ale jest mi smutno. Czy mogę mieć prawo do mojej małej żałoby?

No nie mów!

Że się ZADZIAŁO albo ZADZIEJE.
Że POPEŁNIŁEŚ książkę albo inny twór.
I nie mów „TAK?” na koncu zdania, jeśli to zdanie nie jest pytaniem, a Ty wcale nie zamierzasz poznać opinii rozmówcy. To paskudna maniera i nawet jak dorobisz do niej pseudo-biznesowy dzióbek- to Ci nie doda mądrości. Lepiej się uśmiechnij. Nie potrzebny Ci ten tani lans.

Wirus

image

Zostałam zainfekowana. I teraz już muszę tu wracać. Ta zaraza to Wirus Tatrzański. Wielu dopadł, wielu nie dało mu rady. Szczególnie groźny w rejonie Hali Gąsienicowej. Ty, co tu wchodzisz, żegnaj się z nadzieją. Jeśli nie upilnujesz serca, będziesz musiał tu wracać ;)))

Zazdrość to strach

Macie takie osoby, których życie jest spełnieniem Waszych marzeń? Którym się udało? Ja mam. I to kilka!!! Dziś spotkałam jedną z nich. Szczęśliwą!!! Nareszcie szczęśliwą, po długich miesiącach (latach?) zmagania, walki i beznadziei. To ja też jestem szczęśliwa, przecież kibicowałam, smutków słuchałam, próbowałam po swojemu jakoś to szczęście dla niej złapać i przybliżyć… Nic nie kłamię! Cieszę się! A tymczasem z tyłu głowy bryka nie zazdrość tylko strach…  Strach co wygląda zupełnie jak zazdrość, bo tak samo nie daje się cieszyć szczęściem Szczęśliwej, tak samo podpowiada, że mi się nie uda, że inni mają lepiej,  Szczęśliwi. A mi tyle brakuje, mnie się to nie zdarzy… Zazdrość to strach. Ale ja to już wiem. I nie boję się. Mam co trzeba. Choć inaczej niż inni. I to jest spoko. Po prostu… „Nie wszystkie kwiaty zakwitają razem. Każdy ma czas swój i porę. Niech to dla Ciebie będzie drogowskazem: nie wszystkie kwiaty zakwitają razem.” (R.Kwiatkowski). Zazdrość to strach. Ale nie bójcie się! Macie co trzeba! Choć może inaczej niż inni 😉

image