Po wielu poszukiwaniach nareszcie jest! Myśl, która w krótkich słowach oddaje nas, nasze podejście, potrzeby, marzenia. Wrzucona w lekką typograficzną formę zajęła godne miejsce na lodówce. Warto mieć myśli.
Kategoria: kartki
Kartki
Zaczęło się od opowiadania o kolorach. A potem pojawił się pierwszy dziurkacz… i kolejny… I tak powstała szuflada pełna skarbów, inspiracji i radości. Ale świat scrapbookingu, skąd inąd naprawdę wciągający i pełen pokus, dalej wdzięczył się do mnie i szczerzył, aż w końcu uległam ostatecznie. Szuflada „wyciekła” do kilku kolejnych pudeł, a nawet do Misiowej szuflady ze skarpetkami. Wprowadziłam więc (sama sobie) zakaz kupowania nowych materiałów dopóki nie zużyję choć części tego, co dotąd nakitrałam. Nie zużyłam. Zakaz obowiązuje nadal. Więc gdybyście potrzebowali kartek (święta za pasem) albo jakiegoś innego projektu na bazie papieru (zaproszenia, karneciki, album, przepiśnik) to śmiało. Można zamawiać.
Nie, no, czekaj… Że cooooo?????!!!! Kartki???? Ale po co?
Tak, wiem, słyszałam już to pytanie. Tak, wiem, kultura pisania kartek zdycha, ubijana powolutku przez wierszyki- gotowce słane smsem lub mailem. Jak mailem to obowiązkowo z christmasową muzyczką. No i oczywiście 100 na fejsowej tablicy. To już nawet nie jest zdanie! To goły, zdawkowy, wstrętny liczebnik! Fuj!
No więc ja dla odmiany lubię kartki. Lubię to, że są ładne, że są ręcznie zrobione i wypisane dłonią bliskiej mi osoby. Że zostaną ze mną dłużej i będę mogła kiedyś je wyciągnąć i pooglądać… i powspominać. Lubię, że są takie staroświeckie. A najbardziej w nich lubię, że jeśli się przyłożymy, to staną się przekaźnikiem kawałeczka naszego serca. To jest mój ulubiony rodzaj prezentu :))))




