Po co ten blog? #2018

IMGP6286

Niecałe dwa lata temu wsłuchiwałam się o czym szumi Morze dookoła naszego domu? Wychwyciłam wtedy cztery rzeczy, które najlepiej opisywały tamten moment w czasie, we mnie i na blogu. Refleksje. Rodzicielstwo. Rękodzieło. Wyrażanie siebie. To mi dało uporządkowany, ale nadal bardzo szeroki kierunek, który dotąd świetnie pomagał mi nawigować w mojej blogowej podróży. Ale dziś słyszę wyraźnie, że moje Morze szumi trochę inaczej, odważniej, a odkryte wówczas dźwięki przestały mi wystarczać.

Czytaj dalej „Po co ten blog? #2018”

Po co ten blog? #2016

W morzu pływają różne rzeczy. Jest trochę śmiecia, wiadomo. Ale jeśli zajrzeć odpowiednio głęboko, można odkryć wiele naprawdę niesamowitych skarbów. Mam nadzieję, że tak samo jest z Morzem dookoła naszego domu.

Od paru dni chodzę z pytaniem: po co ten blog? Przegladam inne blogi, do bólu spójne pod względem treści i grupy docelowej. I zastanawiam się, czy powinnam zawęzić tematykę i jakoś się określić? Czy mogę nadal pisać tak, jak piszę, po swojemu? Czy mogę dalej tak sobie frywolnie zmieniać perspektywę i przedmiot zainteresowań, nie bacząc na blogowe kategorie, typologie, trendy i mody?

O czym to jest? I, jak mawiał mój wybitny wykładowca od socjologii, dr Pawlik, czy da się to streścić na pudełku od zapałek? „Bo każde dzieło, proszę Państwa, nawet największe, powinno dać się streścić na pudełku od zapałek…”

O czym to jest? O czym szumi Morze dookoła  naszego domu?

Zapisałam na razie cztery ścianki mojego pudełka. Zostały mi dwie do zapisania i tak jest dobrze, bo życiowo też mam do siebie dwa pytania.

Moje zapisane ścianki to: Refleksje. Rodzicielstwo. Rękodzieło. Wyrażanie siebie. Czyli to, co w tej chwili mnie wypełnia i napędza.

Refleksje. To tu perspektywa się zmienia. Raz piszę z bliska czyli zwyczajnie co u nas. A raz piszę patrząc z lotu ptaka, odkrywając coś z „tak zwanej życiowej mądrości”. Często jest to ogólnie pojęte naprawianie świata. Moja perspektywa.

Rodzicielstwo. Na blogach to tzw. Parenting. Ale my przecież mamy swoje polskie słowo… Nie mam złotych rad. Raczej odkrycia i przemyślenia, a wraz z nimi… jeszcze więcej pytań i tematów do przemyśleń.

Rękodzieło.Na blogach to tzw. DIY. U mnie pojawia się raczej w tle. Nie ma tutoriali ani dizajnerskich zdjęć ze sprytnie ulokowanymi produktami sponsorów. Jak to mówi Dorota Szelągowska: „lubię siebie i podoba mi się to, co robię!” A więc to takie moje chwalipięctwo rodem z FB, którego nigdy nie miałam i mieć nie zamierzam…

Wyrażanie siebie. Od tego się wszystko zaczęło. Chciałam po prostu  wypisać się i wystrzelać z fotek czyli twórczo się wyżyć, podtrzymując jednocześnie w sobie ten rodzaj artystycznej wrażliwości, który dostrzega światło, kompozycje, nastrój, grę i poetykę słów i wszystko to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Krzesło to krzesło, co tu przeżywać… A ja właśnie chcę przeżywać i o tę wrażliwość dbać! Ta cząstka mnie wyłazi ostatnio coraz bardziej na powierzchnię…

Zatem zapraszam do odkrywania Morza dookoła naszego domu. Mam nadzieję, że znajdziecie tu swoje ulubione ciche zatoczki, bezpieczne przystanie, rozległe wody, daleki horyzont, zachody słońca, spokojny rozkołys, bezludne wyspy, sztormy, wraki statków, pirackie historie, złote rybki i skarby ukryte na dnie.

 

Prawa autorskie

Wszystkie treści i zdjęcia zamieszczone na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej to ZAWSZE podaję źródło. Wszystkie treści i zdjęcia zamieszczone na blogu są chronione prawem autorskim. Wszystkie treści i zdjęcia zamieszczone na blogu to efekt mojej autorskiej pracy, staranności, namysłu i twórczej analizy, którym poświęciłam swój czas i energię. Proszę, nie kradnij.

JEŚLI chcesz wykorzystać jakiekolwiek fragmenty mojej twórczości i pracy zamieszczonej na blogu, proszę skontaktuj się NAJPIERW ze mną.