
Źródło – bo faktycznie tam wszystko ma swój początek. Bez źródła nie ma życia, nie ma nic. Moje źródło to…
nie miejsce. Nie człowiek. Nie czas. To pewien stan. Osiagalny w większości miejsc i czasów. W każdym razie uczę sie, żeby tak było. Czy znasz swoje źródło?
…siły – bo czuję się napełniona, wypoczęta i… chcę! Jestem gotowa do drogi.
Znalazłam ostatnio listę swoich marzeń z 2012 roku… Siedem lat. Większość zrobiona. Choć to trochę ordynarnie brzmi, że można „robić marzenia”. No, lepiej robić niż nie robić, tak myślę… Te niezrobione są nieaktualne lub już tego nie chcę.
Czas pisać nową listę. Teraz noszę ją w jelitach, bo to one przypomniały mi, że życie ucieka. Że warto pchać swoje marzenia, a nie cudze.
W drogę!
