
Jak mam osiągnąć wewnętrzny spokój i ciszę serca? Jak często popłoch, hałas i zgiełk, które tak boleśnie odbieram z zewnątrz to wynik pośpiechu, paniki i wrzasku które są we mnie? Jak często to, co wygląda na ciszę i spokój jest po prostu brakiem życia i pustką?
Mamy nareszcie nasze zimowe wakacje. Jesteśmy w przepięknym miejscu na Mazowszu. Mamy mnóstwo atrakcji, dużo wygód, sporo czasu, trochę śniegu i wystarczająco jedzenia abym nie musiała gotować i mogła odpoczywać podwójnie. Spokoju i ciszy mamy bardzo niewiele, bo jest z nami nasze życie… Nasze dwa małe życia, które wnoszą element popłochu, hałasu i zgiełku. Ten zgiełk nie milknie dopóki nie zasną… więc staram się odszukać ciszę i harmonię w sobie. Doceniać chwile, dostrzegać je w ogóle i zapamiętywać. Nie spinać się i nie musieć. Nie gonić z programem i nie żądać wszystkiego na raz. Nie wymagać zbyt wiele. Cieszyć się naszym razem i więcej się uśmiechać. Przestać biec. To bardzo trudne. Na razie słabo mi idzie. Wygląda na to, że w moim urlopie najbardziej przeszkadzam sobie ja.
