Wczoraj nauczyłam się kilku nowych słów…

Wśród nich był normik, mamadżer i dzban. Jeśli wydaje Ci się, że to ostatnie znałeś, to… tylko Ci się wydaje… Poczułam się trochę staro, ale ponieważ uwielbiam słowotwórczość, postanowiłam nie dać się obrazić młodemu pokoleniu i bez udawania, że jestem jedną z nich, zaakceptować fakt, żem nie na czasie i wapno. Na pocieszenie został mi mój zwyklak. Ostatni bastion międzypokoleniowego porozumienia, który jest u nas w domu w użyciu powszechnym.
Ale najbardziej urzekł mnie mamadżer. Bardzo na czasie, bo ostatnio kwestie tożsamości mam mocno na tapecie. Mamadżer brzmi zdecydowanie lepiej niż władczyni.
Od razu zaczęliśmy z Misiem wymyślać drugie pół. Tatalista? Tatekspert?
Chyba muszę o to spytać moje domowe młode pokolenie, żeby nie było, żem jednak dzban…
