Staliśmy wszyscy w kuchni, każdy skupiony na swoim zadaniu. Kuchnia niezbyt wielka, skupienie za to ogromne u wszystkich. Myszka coś majstrowała w szufladzie. Mis zmywał. Misia kursowała tu i tam, a ja spieszyłam się, żeby zdążyć z jakimś bardzo ważnym zadaniem. Pośpiech usprawiedliwia wiele, ale czy na pewno? Delikatnie „przestawilam” Myszkę, chcąc się dostać do szuflady. Mały człowiek zdecydowanym spojrzeniem zatrzymał mój szalony pęd:
– Ej! Nie pichaj!
Zrobiło mi się wstyd. Nawet bardzo! A jednocześnie poczułam się mega dumna! Ona już wie! Ma tylko 2,5 roczku, ale już wie, że nikomu nie wolno jej pichać! I się na to stanowczo nie zgadza! Jak to się stało? Jak się tego nauczyła!
Nie wiem.
Ale wtedy w kuchni najwięcej nauczyłam się ja:)
