
Znowu klecę. Choć w tym roku przychodzi mi to nieco trudniej, niż za pierwszym razem. Może zmęczenie, może jakiś rodzaj wypalenia, a może skwapliwie korzystam z faktu, że myszki są dwie i w większości samozabawne…
Klecimy razem z M. bajkowe dzieciństwo naszych maluchów. Las dostarcza im większości przygód. A jeszcze piaskownica, zjeżdżalnia, huśtawki, basenik. W tym roku pozwalam im się bardziej „ponudzić”, bo z nudy wynikają najbardziej twórcze pomysły. Więc trochę chcący, a trochę niechcący usuwam się w cień, aby mogły wariatować w spokoju:)))
Dziś udało mi się skończyć z dawna planowany dodatek do ich bajkowego dzieciństwa: wieszak – góry. Dzięki niemu jest wyraźnie ładniej. I łatwiej dbać o porządek. I o samodzielność dziewczynek. No i uczyniony moją reką kosztował tylko tyle, co haczyki, wkręty i trochę wosku, który został z poprzednich projektów. Same plusy. Nieskromnie powiem, że fajnie to wygląda. Też bym mogła mieć taki dodatek do mojej bajkowej dorosłości. Kto wie, może powstanie jeszcze jeden do naszej Tatrzańskiej sypialni? To już za rok, w tym tempie, trzeba się niedługo brać do pracy… 🙂
No ale na razie mamy nasze lato Muminków. Gorące i leniwe. Ciekawe co z tego zapamiętają maluchy?

