Ile pieniędzy jest w PRZEDMIOTACH? Domowy budżet dla poszukujących #4

Wiemy już, jakie jest nasze MARZENIE, czyli budżetowy cel i powoli poznajemy możliwości naszego BUDŻETU, czyli ile nam do niego wpływa i jakie są nasze wydatki. Teraz zaczyna się prawdziwa praca: poszukiwanie źródeł finansowania naszego MARZENIA. 
Na początek proponuję, abyś się zastanowił, czy na pewno wszystkie PRZEDMIOTY, które kupujesz, są Ci potrzebne? Czy wiesz, czego w najbliższym czasie będziesz potrzebował? Jeśli nie, to aby dowiedzieć się, co kupować, musisz najpierw dowiedzieć się, co masz. A zatem czeka nas również remanent i wielkie odgracanie. Także w głowie : ))))) Zapraszam!

Oszczędzanie przez nie-kupowanie

Oszczędzanie przez nie-kupowanie jest dla mnie stosunkowo łatwe. Nie lubię mieć dużo rzeczy. Nie chcę ich potem układać, sprzątać, odkurzać, upychać w szafkach. Po prostu nie chcę tego! I nie potrzebuję. Urządziliśmy nasz dom tak, aby zbieractwo było trudne lub niemożliwe. Celowo mamy stosunkowo mało miejsca do przechowywania, więc trzeba na bieżąco przeglądać i się pozbywać, bo inaczej zarastamy. To taki minimalizm w zdrowym wydaniu. Nie lubię skrajności i daleko mi do królów minimalizmu z Pinteresta. Cenię wygodę i nie chcę się zbytnio ograniczać. Ale też nie lubię nadmiaru. Nadmiar mnie przytłacza i męczy. Nadmiar nie daje mi bezpieczeństwa („mam wszystko, co może się przydać”). Zamiast tego, nadmiar każe mi sprzątać. A ja nie lubię sprzątać. Lubię mieć porządek, ale nie lubię sprzątać.

Ile wystarczy?

Mam jedną szczotkę do włosów, jeden szampon, jeden krem do buzi, jeden ręcznik, który piorę rano, by na wieczór był gotowy do użycia. Mam jeden telefon, jedną kurtkę od deszczu, jeden plecak i może z 3 torebki. Mamy tylko dwa komplety pościeli: gdy jeden jest w praniu, drugi jest w użyciu i tak na zmianę. Mamy jeden odkurzacz, jedno wiaderko i jedną miskę. Mamy sporo książek i płyt, choć i tu idziemy chyba nieuchronnie w stronę wersji cyfrowych (streamingi i kindle). Mamy kilka ładnych dodatków, fajne obrazy, zdjęcia, wazony, lampy i kwiaty. I dużo świec 😉 Mamy tyle, ile nam wystarczy i w zasadzie nie kupujemy nic nowego. Dbamy o to, aby rzeczy które mamy były dobrej jakości i je szanujemy, dzięki czemu służą nam dłużej. Sporadycznie dochodzą tylko te przedmioty, które się zużywają, jak ciuchy i kosmetyki. A i te kupujemy rzadko. I mało.

Gdy kiedyś o tym opowiadałam, usłyszałam pytanie:

– No jak to? To Wy nie macie żadnych przyjemności?

Och, wręcz przeciwnie! Po prostu zamiast przedmiotów wybieramy przeżycia, aktywności takie jak basen, spacer, koncert, spotkanie z przyjaciółmi, wycieczka, przejażdżka na koniu, skok na bungee, gokarty, wyprawa rowerowa, wypad na działkę, kurs stolarski, elektronika…

Chcemy, aby nasze dzieci ceniły przeżycia i doświadczenia zamiast przedmiotów. Chcemy dać im wspomnienia, a nie walizki pełne gratów. Nie jesteśmy ortodoksami wychowującymi dzieci bez zabawek, ale te zabawki, które mamy, starannie z nimi dobieramy. I jeśli się przestają mieścić w szafce, robimy wspólnie przegląd i czystkę. Ten, skąd inąd modny teraz, minimalizm w kwestii przedmiotów nie jest kwestią sknerstwa i biedoty, choć z pewnością z tego się wywodzi. Współcześnie to raczej objaw pewnej świadomości i higieny wewnętrznej. Umiaru, który pozwala żyć w harmonii i nie budować swojej tożsamości i poczucia własnej siły na przedmiotach.

Ile to jest „za dużo”?

Jestem wielką fanką Doroty Szelągowskiej i jej metamorfoz. Czy zauważyliście, że oprócz jej fajnych pomysłów, pięknego dizajnu i mnóstwa dobrego smaku, jest jedna tajemnica, dlaczego efekt tych metamorfoz jest taki spektakularny? Te wnętrza zostały po prostu OGDRACONE : ) Dorota często mówi w wywiadach, że my Polacy nie mamy za małych mieszkań, tylko za dużo rzeczy. I ja się z tym w 100% zgadzam!!!

Odgrać się, a zobaczysz, jak dużo masz i czego NAPRAWDĘ Ci brakuje. Co możesz sprzedać? Wymienić? Oddać? Jak te przedmioty mają się do Twojego celu? Jak dużo pieniędzy wydałeś na te rzeczy zamiast na swoje MARZENIE? Uwierz mi, gdy wykonasz pracę związaną z odgracaniem, dwa razy zastanowisz się w sklepie zanim kupisz nowy „mebel”, który znowu będzie Ci zalegał i zagracał. I oddalał Cię od MARZENIA. Spójrz na swoje przedmioty. I na swoje wydatki na przedmioty. Głęboko wierzę, że rezygnacja z dążenia (lub mimowolnego nawyku), aby mieć coraz więcej jest mega praktyczna dla Twojego domu, mega korzystna dla Twojego portfela i mega uwalniająca dla Twojej głowy.

Zatem spróbujmy.

Od dziś w każdej kategorii wydatków będziemy przyjmować średni miesięczny koszt lub oszczędność, możliwy do zrealizowania w omawianym obszarze. Zakładam tu totalny plan minimum, więc oszczędzane przez nas kwoty nie będą jakieś spektakularne. Ale zobaczysz na koniec, że wszystko razem złoży się na całkiem pokaźną sumkę, która ZNACZĄCO przybliży Cię do MARZENIA.

Dziś załóżmy, że nie kupując nowych niepotrzebności i być może sprzedając te, co już masz, uda Ci się zaoszczędzić/zarobić 50 zł miesięcznie. 50*12 = 600 zł.

Jak dla mnie, to dobry start!!!

3 myśli na temat “Ile pieniędzy jest w PRZEDMIOTACH? Domowy budżet dla poszukujących #4

Dodaj komentarz