To, co dziś tak strasznie zaprząta mi głowę, za rok nie będzie miało żadnego znaczenia. Przynajmniej większość z tych spraw. Te, które faktycznie są i będą ważne, mam albo ogarnięte… albo nie mam już na nie wpływu. Przestaję się miotać, łapię oddech i dystans. Nie okradam się z sił na dziś zamartwiając się o jutro. Dużo planuję, dzięki czemu widzę, co mogę, czego nie mogę, czego nie muszę. Jeszcze długa droga przede mną, trzeba mądrze rozkładać siły…

