Proste

Przyjemne nie zawsze jest pożyteczne. A pożyteczne zwykle nie jest zbyt przyjemne. Porządki są pożyteczne, ale zżerają czas na przyjemne. Czas się nie rozmnoży. Można polubić porządki do tego stopnia, aby stały się przyjemne. Ale to nie załatwia kwestii odpoczynku, czystej przyjemności i czasu dla najbliższych. Więc trzeba zredukować pożyteczne czyli mniej sprzątać. Aby mniej sprzątać trzeba mniej mieć. Jeszcze mniej. I przestać chomikować. I ciągle pilnować, aby ten mały chomiczek w sercu i w głowie nie odradzał się jak feniks. Odkrywam, że ważną pożywką chomiczka jest przeświadczenie, że jesteśmy nie dość zamożni. Specjalnie piszę, że to „przeświadczenie”. Bo ono jest bardzo często bardzo luźno związane z faktami o naszych finansach. Choć zarabiamy już nieźle, mamy co trzeba, udaje się zaoszczędzić, to nadal wszystko gromadzimy. Przecież „tylko bida się nie przyda”. Otóż nie! Ostatnie miesiące trochę nas finansowo przeciągnęły i to znalazło odzwierciedlenie w naszych szafkach i szufladach: więcej … wszystkiego. Paradoks: im mniej kasy tym więcej dobra wszelkiej maści. Ale czy na pewno dobra? Postanowiłam rzucić sobie wyzwanie i nas uwolnić od nadmiaru „wszystkiego”. Nie dlatego, że już nas stać i w razie czego sobie odkupimy, ale dlatego, że tego NIE POTRZEBUJEMY. A skoro nie potrzebujemy, to nie wywieziemy na działkę, nie zaniesiemy do piwnicy, nie upchniemy w pawlaczu. Pozbędziemy się kategorycznie i ostatecznie. I nie, nie odkupimy. Wyzwanie polega na tym, że dopadnę każdą szafeczkę, szufladę i półkę i do samiutkiego dna bezlitośnie, w myśl zasady „3P”, zredukuję zachomikowane złoża. A przy okazji wszystko gruntownie wysprzątam;) Wczoraj pokonałam biurko i naprawdę trudno opisać przyjemność, z jaką siadam teraz do komputera. Na resztę domu daję sobie czas do gwiazdki. Świąteczne porządki czas start! Do dna!

Dodaj komentarz