Tak niepostrzeżenie się buduje. I długo. Nie myślisz o tym, ale z czasem po prostu jest. A potem jakieś głupstwo i cała budowla się sypie. Jakby jej nigdy nie było. Odkrywam, że zaufanie, jak mało co, nie jest wytworem naszej woli i nastawienia tylko… mijających dni i zdarzeń. Utracone – strasznie trudno odbudować. Choćby się bardzo chciało 😦
